Posts. Publiczna Szkoła Podstawowa im. Zofii Kossak-Szczuckiej w Dargobądzu. August 16 at 1:28 PM ·. "Szanowni Państwo, drodzy Przyjaciele! Grupa nieformalna z Wolina przygotowała projekt edukacji historycznej włączający dzieci, młodzież, seniorów i niepełnosprawnych. Przeszliśmy I etap projektu. W związku z tym nasz projekt Powitanie powracającej w 1957 r. do Polski Zofii Kossak-Szczuckiej Foto: PAP/CAF Zofia Kossak-Szatkowska primo voto Szczucka urodziła się w 1889 roku w Kośminie nad Wieprzem. Zofii Kossak-Szczuckiej trudne doświadczenia emigracyjne. Przypomnienie, "Język -Szkoła -Religia" 2014, nr 9. Polska proza historyczna z lat 1876-1939 wobec kryzysu kultury Vay Tiền Nhanh. Wspaniała powieść historyczna autorstwa Zofii Kossak. Akcja powieści toczy się w XVII-wiecznej Rzeczpospolitej. Bohaterami książki są kuzyni Kazimierz i Konstanty Korsakowie, którzy w 1633 r. opuszczają rodzinny dwór Głębokie, by z wojskami króla Władysława IV Wazy wyruszyć na odsiecz Smoleńska. Daleko od domu zachodzą wypadki, które odmienią ich życie na zawsze… Właśnie wtedy, w bitwie pod Smoleńskiem pojawia się również tytułowa „suknia Dejaniry”, czyli chłopska sukmana, którą wdział Kazimierz Korsak, starościc Głębocki, i której nie zdjął już do śmierci. W tej sukni, nie poznany przez nikogo, pracował wiele lat jako pańszczyźniany chłop we własnym majątku. Kim był, wyjawił dopiero w chwili śmierci. Mimo osobistego przekonania, że ofiara starościca była dobrowolna, że nosiła znamiona świętości, mimo przekonania o wielkich wartościach duchowych swego bohatera, autorka nie stara się przekonać nas o nich przez wgląd bezpośredni w duszę bohatera i przez ujawnienie „mechanizmu” i pobudek jego postępowania. Takie stanowisko nadaje książce soczystość, barwność i wielowymiarowość. Autorka, ukazując nam ową postać świątobliwą i heroiczną w rysach tak bardzo ludzkich, zrobiła dla zbliżenia nas do zagadnienia świętości więcej niż wielu pobożnych pisarzy, którzy, gdy chcą pokazać nam świętego, pokazują ludzki cień zamiast człowieka z krwi i kości. ISBN: 978-83-211-1970-0 Okładka: miękka Liczba stron: 248 Wymiary: 140 x 200 mm Rok wydania: 2016 To była jedna rzecz. Całkiem śmieszna i tylko niezdrowe wapory mogły ją ustawicznie mniemaniu przypominać. Druga za to poważniejsza, nieporównanie cięższa: profanacja zwłok dziada przez niegodziwych pachołków, pozostawienie tej zbrodni niebywałej bez pomsty, ba! zatrzymnie jej w ukryciu. I to on, Korsak, wnuk rodzony, tak uczynił! Chwilami Kaźmierza ogarniało nieopisane zdumienie, że mógł w ten sposób postąpić. Pijany był czy zatumaniony? Zbrodniarze, co splugawili dostojne zwłoki głowy rodu, nie zostali ukarani, żyją nadal spokojnie we dworze, usługują panu ojcu i pani matce dobrodziejce. Nikt się nie domyśla ich niewdzięcznej niegodziwości, nikt o niej nie wie … Gorze! Gorze! Wszystkiemu winien ów jezuita – jakże mu tam? – Bobola, bawiący podówczas u księdza Podolca. Bo kapelan nic nie mówił. W duszy pewno uznawał, że świętokradcy powinni być spaleni albo powieszeni. Tylko tamten … „Czemum go usłuchał? – burzył się starościc – Zaczarował mnie czy co? Bo ani nie siłował, ani argumentował, a poszedłem za nim jak żak, jak baranek… Tfu! Istne czary … Co teraz począć?… Może pismo do jegomości pana ojca posłać, wszystko w nim wyznając? Spóźniona to sprawiedliwość, wżdyć lepsza taka niż bezkarność łotrów…” - Napiszę … – postanawiał mocno, a wtedy, niby rzeczywistymi czarami przywołana, stawała przed nim postać ojca Andrzeja Boboli. Jawiła się tak żywo, że Kaźmierz, nawet gdyby chciał, nie potrafiłby przedstawić sobie równie wyraźnie ojca, matki, narzeczonej … Nie przywoływany, zaledwie znany zakonnik zatrzymywał się przy wezgłowiu, dotykał dłoni fałdami sukni, patrzył chwilę przenikliwie i zniewalająco, mówił: - Zali myślisz, że duszę dziada tym ukontentujesz? Ja ci powiadam, że ją ostatecznie pogrążysz… - Dam za duszę dziada na sto mszy – szarpał się Kaźmierz – ale tamci muszą wisieć. - Jutro tak uczynię … – Z tym postanowieniem zasypiał. W dzień jednak przy pośpiesznym marszu brakło czasu i spokoju, koniecznych dla napisania tak ważnego listu, i sprawa ulegała odwłoce, by w nocy znów buchnąć bezsenną udręką. Podoba Ci się nasza inicjatywa? Wesprzyj portal finansowo! Nie musisz wypełniać blankietów i chodzić na pocztę! Wszystko zrobisz w ciągu 3 minut ze swoje internetowego konta bankowego. Przeczytaj nasz apel i zobacz dlaczego potrzebujemy Twojego wsparcia: APEL O WSPARCIE PORTALU. Po raz pierwszy, właśnie w grudniu 1940 roku, „Dekalog” ukazał się jako tekst otwierający kalendarzyk Komendy Obrońców Polski (KOP) na rok następny. Organizację tę założył w Lublinie w październiku 1939 roku major Bolesław Studziński, oficer Korpusu Ochrony Pogranicza. Syn wiejskiego majstra murarskiego, piłsudczyk, uczestnik wojny polsko-bolszewickiej 1920 roku. Został jej pierwszym komendantem. Wypełniał w ten sposób rozkaz-dyrektywę ostatniego dowódcy Korpusu Ochrony Pogranicza (KOP) generała Wilhelma Orlik-Rückemanna, który rozwiązując podległe sobie oddziały polecił przejście i utworzenia organizacji o wyżej wymienionej i nawiązującej w skrócie literowym do macierzystej formacji strzegącej granic Rzeczypospolitej. Komenda Obrońców Polski rozpoczęła od razu działalność wydawniczą. Już 10 października 1939 r. ukazał się pierwszy numer pisma „Polska Żyje”. Drukowano je w Lublinie przy ulicy Bychawskiej, potem pod Lublinem. Rok później, kiedy organizacja zwiększyła zasięg terytorialny, a czołową publicystką pisma stała się Zofia Kossak-Szczucka, ukazał się właśnie jej „Dekalog” Oto treść: „...Jam jest Polska, Ojczyzna twoja, ziemia Ojców, z której czymś jest, po Bogu mnie zawdzięczasz. 1. Nie będziesz miał ukochania ziemskiego nade Nie będziesz wzywał imienia Polski dla własnej chwały, kariery albo nagrody. 3. Pamiętaj, abyś Polsce oddał bez wahania majątek, szczęście osobiste i Czcij Polskę, Ojczyznę twoją, jak matkę rodzoną. 5. Z wrogami Polski walcz wytrwale do ostatniego tchu, do ostatniej kropli krwi w żyłach Walcz z własnym wygodnictwem i tchórzostwem. Pamiętaj, że tchórz nie może być Polakiem. 7. Bądź bez litości dla zdrajców imienia Zawsze i wszędzie śmiało stwierdzaj, że jesteś Polakiem. 9. Nie dopuść, by wątpiono w Nie pozwól, by ubliżano Polsce, poniżając Jej wielkość i Jej zasługi, Jej dorobek i Majestat. Będziesz miłował Polskę pierwszą po Bogu Ją miłował więcej niż siebie samego”. Tekst stał się niezwykle popularny wśród społeczeństwa. Znaczna jego część była skłonna przypuszczać, iż „Dekalog” napisał specjalnie dla Polaków… papież. Treść dekalogowa rozpowszechniana była przez okres całej okupacji przez Biuro Informacji i Propagandy Komendy Głównej ZWZ-AK, którego pracownikiem w latach 1941–1942 był porucznik Jan Kozielewski, późniejszy legendarny emisariusz Polski Podziemnej i Rządu RP na Wychodźstwie – Jan Karski. Zdaniem Karskiego, „Dekalog” odgrywał trudną do przecenienia rolę w budowaniu ducha Polaków odwołując się do tradycyjnego patriotyzmu wyrastającego z wiary. Warto zauważyć, iż od końca 1941 roku do października 1942 roku Jan Karski współpracował z założoną przez Zofię Kossak-Szczucką i księdza doktora Edmunda Krause organizacją Front Odrodzenia Polski (FOP). To członkowie FOP żegnali wyruszającego z misją do Londynu ( w sprawie ratunku dla Żydów) emisariusza podczas prywatnego nabożeństwa w jednej z kaplic kościoła Świętego Krzyża w Warszawie. Profesor Jan Karski do końca życia przypominał „Dekalog Polaka” Zofii Kossak-Szczuckiej, zachowując dystans do jej przedwojennych poglądów nieprzyjaznych Żydom oraz szanując ewolucję, jaką przeszła w swych poglądach, stając się jedną z czołowych postaci „Żegoty”, konspiracyjnej organizacji ratującej Żydów w czasie okupacji. – Towarzystwo Jana Karskiego uważa za obowiązek przypomnienie „Dekalogu Polaka” nie tylko ze względu na jego rocznicę i walor historyczny. Także poprzez kontekst dnia dzisiejszego i toczący się z Polsce ostry spór polityczny coraz bardziej przybierający charakter wojny polsko-polskiej. Jan Karski, gdyby żył, z całą pewnością apelowałby o jej zakończenie do wszystkich, którzy mogą mieć na to wpływ… – komentuje Jacek Woźniak, sekretarz Towarzystwa. Zofia Kossak i jej interpretatorzy Niedawno na stronie internetowej skrajnie prawicowego ugrupowania Młodzieży Wszechpolskiej pojawił się "Dekalog Polaka" Zofii Kossak-Szczuckiej, napisany w 1941 r. i opublikowany wtedy w prasie konspiracyjnej. Polityczna instrumentalizacja tekstu powstałego w konkretnej sytuacji historycznej wywołała protest rodziny autorki "Krzyżowców"; mimo to "Dekalogu..." z Internetu nie wycofano. Powstała Fundacja im. Zofii Kossak. Jednym z jej najważniejszych zadań jest "dbanie o wiarygodny wizerunek Zofii Kossak we wszystkich publikacjach, dbanie o to, by imię i nazwisko Zofii Kossak nie służyło celom sprzecznym z duchem jej twórczości". Od lat bowiem - już za życia pisarki - jej twórczości towarzyszyły uproszczone interpretacje, a niektóre utwory były w ogóle pomijane milczeniem. "Pożoga. Wspomnienia z Wołynia", opis tragicznych wydarzeń na kresach wschodnich w latach 1917-1919, książka, którą Zofia Kossak debiutowała, od razu zyskała uznanie zarówno krytyków, jak i czytelników, ale starannie ją przemilczano w wielu powojennych opracowaniach. Często zdarzało się również, że funkcjonujące wśród literaturoznawców stereotypy sprowadzały twórczość Zofii Kossak do literatury dewocyjnej i mało ambitnej; zarzucano jej "oddanie pióra na zamówienie społeczne". Zofia Kossak przez wielu krytyków była uważana za pisarkę katolicką - a równocześnie pierwsze wydanie "Krzyżowców" opatrzono adnotacją "książka nie dla każdego", obawiając się, że nie wszyscy zrozumieją przedstawioną w powieści filozofię dziejów. Zapomniano już o obozowych wspomnieniach pisarki, gwałtownie zaatakowanych przez Tadeusza Borowskiego, który nie mógł zaakceptować wyeksponowanej w nich chrześcijańskiej filozofii dziejów. Z kolei w trakcie przebywania na przymusowej emigracji pisarka przez wielu za granicą, uważana była za współpracownicę komunistycznego rządu, a w kraju - za wroga ustroju. Nawet po powrocie zainteresowanie jej osobą zmieniło się w zmowę milczenia, ponieważ z jednej strony niektórzy uważali ją za zwolenniczkę PAX-u, a z drugiej - po odmowie przyjęcia nagrody państwowej była ignorowana przez ówczesne władze. Rozczarowania czekały ją zaraz po przyjeździe. Słucham jej wzruszonego głosu nagranego jeszcze na lotnisku w Warszawie. Wypowiedź dla słuchaczy Polskiego Radia brzmi dziś szczególnie przejmująco. Zofia Kossak mówi o szczęściu, którego nie potrafi opisać, wita tych, którzy przyszli ją powitać w Polsce, nie tyle - jak twierdzi - dla jej książek - ale ponieważ cenią jej wierność ideałom. Pozdrowiła wówczas, wczesną wiosną 1957 roku, wszystkich radiosłuchaczy "tysiącletnim pozdrowieniem - niech będzie pochwalony Jezus Chrystus", ale oni nie mogli tego usłyszeć, ktoś postarał się zniekształcić zakończenie wypowiedzi. Te i inne paradoksy, nieporozumienia, uproszczenia, niewłaściwe interpretacje powinny, zdawałoby się, ustać definitywnie wraz z upadkiem komunizmu i powrotem wolności. Dlaczego więc i dziś trzeba pilnować, aby imię pisarki nie służyło celom sprzecznym z duchem jej twórczości? Obawiam się, że członkowie Fundacji będą mieli pełne ręce roboty. Niedomówienia i przekłamania nie należą bowiem wcale do przeszłości i - co charakterystyczne - ich autorami są pseudoznawcy życia i twórczości Zofii Kossak. Przypisuje się jej poglądy, z którymi nigdy nie miała nic wspólnego, wykorzystuje się jej utwory, wypowiedzi, jej życiorys, jej imię - do celów, z którymi - w moim przekonaniu - nigdy nie chciałaby się utożsamiać. Wystarczy choć trochę zgłębić jej twórczość, dowiedzieć się czegoś więcej o jej poglądach, poznać jej wypowiedzi, jej biografię - biografię kobiety dojrzałej, bezkompromisowej, będącej niezwykle silną osobowością - aby mieć pewność, że nie tylko nigdy nie popadała w skrajności, nie popierała systemów opartych na kłamstwie i zniewoleniu (i miała odwagę o tym mówić), ale i nie znosiła dewocji, wykorzystywania "katolicyzmu", a raczej pseudokatolicyzmu dla realizowania celów politycznych i własnych korzyści. Nie tolerowała upraszczania, bezzasadnego oskarżania i ciasnoty poglądów, była człowiekiem otwartym i tolerancyjnym i - o czym zdają się zapominać niektórzy - nigdy nie była politykiem. Nie wiązała się z żadną partią, frakcją i z żadnym ugrupowaniem. A wypowiadając się na tematy polityczne i społeczne, głosiła swoje własne poglądy. Dziwi mnie więc, dlaczego teraz właśnie tak rozchwytywany jest jej "Dekalog Polaka" - tekst, który powstał w 1941 roku i został wydrukowany w Warszawie w Kalendarzu organizacji Komenda Obrońców Polski. Pisarka podczas wojny bez reszty zaangażowała się w walkę z okupantem. Tekst, który wówczas napisała, nie był w żadnym razie dokumentem politycznym - był wyznaniem Polki zdecydowanej walczyć mimo pozornie beznadziejnej sytuacji. Stąd w "Dekalogu" bardzo emocjonalne stwierdzenia, ale te emocje są jak najbardziej uzasadnione, bo tekst jest kierowany do ludzi, którzy naprawdę mieli dla ojczyzny poświęcić wszystko. ("Nie będziesz wzywał imienia Polski dla własnej chwały, kariery albo nagrody. Nie dopuść, by wątpiono w Polskę"). Dekalog nie został napisany ani na użytek ugrupowań politycznych i ruchów, ani tych spośród zwykłych obywateli, którym wydaje się dziś, że oni i tylko oni potrafią naprawdę kochać ojczyznę (wszyscy inni są jej zdrajcami) i dlatego chętnie posiłkują się "dekalogowym" stwierdzeniem pisarki: "bądź bez litości dla zdrajców imienia polskiego". Czują się więc upoważnieni, żeby manifestować swoje przywiązanie do haseł "Dekalogu", do samej pisarki, której imię chętnie widzieliby na swoim sztandarze i na swoich ulotkach, wreszcie - do całej jej twórczości, którą tak naprawdę - jestem przekonana - znają tylko ze słyszenia. Gdyby znali ją naprawdę, wiedzieliby, że Zofia Kossak stanowczo zaprotestowałaby przeciwko takiemu wykorzystywaniu jej nazwiska. Skoro więc ona zaprotestować nie może, powinni to zrobić w jej imieniu członkowie Fundacji, inaczej znów dochodzić będzie do przekłamań, uproszczeń i ograniczeń, a tym samym do zawężenia kręgu odbiorców jej twórczości. I to będzie kolejna, niewybaczalna krzywda wyrządzona pisarce. Autorka jest przedstawicielką Fundacji im. Zofii Kossak. Copyright © by Tygodnik Powszechny

dekalog polaka zofii kossak szczuckiej